Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Prezes Sebastian Świderski wspomina Arka Gołasia

Nasz mini-cykl wspomnień o Arkadiusza Gołasiu trwa dalej. Po publikacji wypowiedzi trenera Raula Lozano i rozgrywającego Grzegorza Łomacza, dziś dzielimy się z Wami słowami sternika polskiej siatkówki. Bardzo dziękujemy Prezesowi Polskiego Związku Piłki Siatkowej – Panu Sebastianowi Świderskiemu, że podzielił się z nami swoimi wspomnieniami o Arku.

Sebastian Świderski, prezes PZPS:

Poznaliśmy się po przeciwnych stronach siatki. Arkadiusz Gołaś – jako młody zawodnik, który wszedł do AZS Częstochowa, od razu rzucił się w oczy przede wszystkim swoją posturą i skocznością, był chudym i bardzo wyskakanym zawodnikiem. Charakteryzowała go też bardzo szybka ręka. Jako człowiek był bardzo pozytywną postacią. Nieco później trafił do reprezentacji i tak naprawdę był człowiekiem, który nie miał wrogów, z wszystkimi się przyjaźnił, był człowiekiem, który potrafił wiele osób spajać – był duszą towarzystwa, miał duże poczucie humoru, więc był bardzo lubiany.

Ostatnim naszym wspólnym turniejem były mistrzostwa Europy w Rzymie, gdzie trafiliśmy z Arkiem do jednego pokoju, więc dużo czasu mieliśmy na rozmowy, na ustalanie tego, co będziemy dalej robić. Graliśmy razem w reprezentacji Polski, nie graliśmy nigdy w jednym klubie. Gdy wyjechałem do Włoch, Arek miał dotrzeć do Maceraty. Niestety w międzyczasie był ten federalny dzień, w którym wydarzył się wypadek. Jako że między Perugią a Maceratą jest nieduża odległość, byliśmy wstępnie umówieni na wspólne spędzanie świąt Bożego Narodzenia. To już niestety nigdy nie nastąpiło…

Przed przyjazdem do Włoch Arek dopytywał się bardzo mocno o tamtejszą ligę. Był bardzo zadowolony, że trafi do tak mocnego klubu, jakim wówczas była Macerata. Niestety nigdy tam nie dotarł.

We Włoszech Arek był podobnie odbierany jak u nas – jako bardzo pozytywna postać. Kiedyś usłyszałem taką ciekawostkę, że środkowy powinien posiadać dwa z trzech elementów: atak, blok lub zagrywkę. Arek miał wszystkie trzy – nieprzeciętną skoczność oraz szybkość w bloku  i polu serwisowym. Potrafił zagrywać bardzo mocno, miał bardzo szybką rękę, pomimo swojej postury. Także we Włoszech dostrzegali te atuty. To Jego bardzo dobre statystyki i znakomita gra zaowocowały kontraktem w Lube Banca Macerata.

fot. Piotr Rychter
0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu