Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Jakub Oczko wspomina Arka Gołasia

Po głosach Danuty i Tomasza Gołaś, Raula Lozano, Prezesa Sebastiana Świderskiego i Grzegorza Łomacza,  nadszedł czas na Jakuba Oczko – rozgrywającego AZS Częstochowa, współlokatora Arkadiusza Gołasia. 

Jakub Oczko:

Kiedy myślę o Arku Gołasiu, przed oczami nie stają mi najpierw hale sportowe, pełne trybuny czy wielkie mecze. Widzę przede wszystkim zwykłe, codzienne chwile w Częstochowie, które dzieliliśmy jako młodzi chłopcy marzący o wielkiej siatkówce. Mieszkaliśmy razem – dzieliliśmy nie tylko dach nad głową, ale też ambicje, zmęczenie po treningach, radości i frustracje, które są nieodłączną częścią sportowego życia. Arek był człowiekiem, przy którym zawsze czuło się spokój. Nie potrzebował głośnych słów ani gestów. Miał w sobie naturalną skromność, a jednocześnie ogromną wewnętrzną siłę i pewność siebie.

Już w czasach gry w reprezentacji Polski Juniorów było widać, że to zawodnik wyjątkowy. Nie tylko przez swoją niesamowitą skoczność, warunki fizyczne czy talent, ale przez podejście do pracy i ludzi. Zawsze skupiony, zawsze odpowiedzialny. Kiedy zakładał koszulkę z orłem na piersi, robił to z dumą, ale bez cienia gwiazdorstwa. W AZS Częstochowa stanowiliśmy część zespołu, który żył siatkówką każdego dnia. Arek był takim zawodnikiem, na którym można było polegać w każdej sytuacji – czy to na boisku, czy poza nim. Jeśli coś było trzeba zrobić, załatwić, pomóc – nie pytał „czy”, tylko „kiedy”. Tacy ludzie budują drużynę od środka.

Prywatnie był po prostu dobrym, ciepłym chłopakiem. Potrafił słuchać, potrafił żartować, ale nigdy kosztem innych. Miał w sobie autentyczność, która dziś jest rzadkością. Nie udawał nikogo innego – był sobą i to wystarczało. Jego odejście zostawiło pustkę, której nie da się wypełnić. Do dziś trudno pogodzić się z myślą, że ktoś, kto miał przed sobą tyle życia i sportowych planów, odszedł tak nagle. Ale jednocześnie wiem, że Arek zostawił po sobie coś bardzo trwałego – wspomnienia, wartości i przykład człowieka, który żył uczciwie, pracował ciężko i szanował innych.

Dla mnie Arek Gołaś na zawsze pozostanie nie tylko wybitnym siatkarzem, ale przede wszystkim kolegą, współlokatorem i przyjacielem z tamtych częstochowskich lat, które ukształtowały nas obu. I za to wspólne doświadczenie będę mu zawsze wdzięczny.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu